(wyrwane z kontekstu...)
[...]

Zawód - sztukmistrz

*****

Jestem spod znaku Bliźniąt. We mnie zmaga się woda z ogniem. Każdy człowiek ma okres wojny i pokoju. Moją wojną były piosenki, są książki ...

*****

Moją wojną w malarstwie są poszukiwania relacji między cieniem, światłem, walorem, kolorem. Ale to jest wojna za parawanem. Ludzie tego nie widzą. Odbierają znak. Patrzą „co”, a dopiero potem „jak”.

*****

Denerwują mnie piosenki, gdzie kochać to kochać, płakać to płakać, gdzie człowiek nie może wyleźć spod makulatury ogólników. W piosence trzeba mówić o sobie, a nie imputować jej treści odbiorcom, czekając na udane zrozumienie. Trzeba mówić: „ja to tak rozumiem – a ty?”, miast apodyktycznie „wciskać kit”.

*****

Nie żądam od artystów, by wszyscy interesowali się wszystkim. Ale niech będą tolerancyjni, wyrozumiali, otwarci.

*****

Nie jestem męską ślicznotką. Nie należę też do artystów, którzy kreują się przez słowo i tak ich to pochłania, że nie starcza im czasu na pracę. Zawsze staram się opowiadać o moich dokonaniach, a nie możliwościach. W końcu, powtarzając przysłowie, oliwa zawsze wypłynie na wierzch.

*****

Jedna z moich zasad brzmi: „jest źle, kiedy jest dobrze, a mogło być lepiej”.

*****

Niezmiennie śmieszy mnie, kiedy ktoś śpiewa piosenkę, którą napisałem dla mojej żony. Przecież to moja żona, nie jego.

*****

Żyjemy w czasach, w których coraz dalej jesteśmy od siebie. Niedługo nasz kontakt ograniczać się będzie do tego przy pomocy środków masowego przekazu. Piosenka, książka, obraz pozostaje jedną z nielicznych ścieżek, które jeszcze nie zarosły zielskiem.

*****

Nie wierzę w doskonałość, w to, że można dojść do perfekcji.

*****

Nie bardzo wierzę w twórczość, która nie jest implikowana żadnymi mocnymi zdarzeniami z życia twórców. Jeśli taka twórczość istnieje, może być ona mniej lub bardziej warsztatowo sprawna, ale zawsze wydawało mi się, że jest to taka wprawka przed właściwą robotą artystyczną.

*****

Ja żyję w świadomości tego, że doskonałości nie ma, to jest jak z tą chińską filozofią, że ja jestem ciągle w drodze i ciągle gonię za jakimś ideałem, natomiast nie wierzę w jego istnienie.

*****

Staram się po prostu - niezależnie od tego, co robię - pracę wykonywać rzetelnie. Unikam też "szufladkowania". Kiedy pisałem i wyśpiewywałem egzystencjalne piosenki, wszyscy żądali ode mnie pewnej postawy, która byłaby zgodna z wizerunkiem buntownika, który pije wódkę i strasznie cierpi. A przecież wcale tak nie musi być.

*****

Nie lubię słowa „szczęśliwy”. Szczęście jest wówczas, gdy się znajdzie na ulicy 5 złotych. A gdy się na te 5 złotych zapracuje, to jest satysfakcja.

- następna strona -
Projekt graficzny i kodowanie - © J & J 2007 - 2017   /   Zdjęcie Jana Wołka - © Mariusz Szacho